2026-01-01
To już tradycja, bez której mieszkańcy Rudy Kozielskiej nie wyobrażają sobie rozpoczęcia nowego roku. 1 stycznia, tuż po godzinie 12:00, na boisku LKS rozegrano 32. edycję noworocznego meczu "Kawalerzy kontra Żonaci". Emocji jak zawsze nie brakowało, a spotkanie zakończyło się remisem 3:3. O zwycięstwie decydowały rzuty karne, w których lepsi okazali się żonaci - wygrywając 5:4.
Szybkie tempo od pierwszych minut
Choć większość mieszkańców dopiero dochodziła do siebie po sylwestrowej nocy, na murawie tempo od pierwszych minut było bardzo wysokie. Pierwszy zapis w protokole meczowym pojawił się już w 4. minucie - pierwsze napomnienie (żółta kartka) otrzymał Rafał Musioł, co tylko potwierdziło, że zawodnicy traktują to spotkanie niezwykle prestiżowo.
Chwilę później padła pierwsza bramka meczu. W 9. minucie dla kawalerów trafił Kevin Konieczny, otwierając wynik na 1:0. Radość młodszej drużyny nie trwała jednak długo - w 16. minucie odpowiedział Dawid Ganczorz, doprowadzając do wyrównania.
Gol za gol, emocje do końca
W kolejnych minutach kibice oglądali zaciętą i momentami bardzo widowiskową grę. Obie drużyny wymieniały cios za cios, nie odpuszczając do ostatniego gwizdka. Ostatecznie spotkanie zakończyło się rezultatem 3:3, co oznaczało, że tradycyjnie o triumfie musiał zadecydować konkurs rzutów karnych.
Nerwy ze stali po stronie żonatych
Seria "jedenastek" dostarczyła dodatkowych emocji zarówno zawodnikom, jak i publiczności. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali żonaci, wygrywając konkurs karnych 5:4 i dopisując na swoje konto kolejne zwycięstwo w historii noworocznych starć.
Sport, tradycja i dobra zabawa
Noworoczny mecz w Rudzie Kozielskiej to coś więcej niż tylko sportowa rywalizacja. To spotkanie pokoleń, okazja do integracji mieszkańców i wspólne rozpoczęcie nowego roku w radosnej atmosferze. Na trybunach - jak co roku - pojawiły się całe rodziny, a kibice głośno wspierali zawodników obu drużyn.
Choć statystyki i wyniki są ważne, najważniejszy pozostaje duch fair play i tradycja, która trwa już od trzech dekad - i wszystko wskazuje na to, że nic jej nie zatrzyma.
Do zobaczenia za rok!