2026-02-13
"Roger remiks" to tytuł książki, która była motywem przewodnim spotkania i rozmowy poświęconej działającemu w połowie XIX w. na terenie Rud i okolic dr. Juliusa Rogera, które odbyło się w środowe popołudnie, 11 lutego w Auli im. św. Jana Pawła II na terenie Pocysterskiego Zespołu Klasztorno-Pałacowego w Rudach.
Spotkanie, którego głównym organizatorem było Wydawnictwo Naukowe "Śląsk", a współorganizatorem rudzka biblioteka będąca filią Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kuźni Raciborskiej zgromadziło nie tylko znawców tematyki związanej z Juliusem Rogerem, ale przede wszystkim mieszkańców regionu, dla których XIX-wieczny lekarz i przyrodnik jest postacią niezwykle interesującą. Za opracowanie, wstęp i komentarz do publikacji odpowiada Grzegorz Płonka, który był jednym z gości rozmowy prowadzonej przez dziennikarkę Radia Katowice Beatę Tomanek. Wśród zaproszonych znaleźli się również: mieszkaniec Rud, historyk i parlamentarzysta Henryk Siedlaczek oraz śląski tłumacz i popularyzator języka śląskiego Marcin Melon.
Prace nad zebraniem materiałów do tej pierwszej, tak zwartej pozycji książkowej trwały około roku. - Część czasu poświęciłem na przeniesienie zapisów z dzieła Juliusa Rogera ("Pieśni Ludu Polskiego w Górnym Szląsku", 1863 - dop. red.), zawierającego nuty i pieśni, a następnie przystąpiłem do pozyskiwania materiałów z polskich i niemieckich zasobów bibliotek cyfrowych czy innych, dostępnych źródeł - powiedział nam Grzegorz Płonka podkreślając, że swoje działanie traktował bardziej jako przyjemność niż zwykłą pracę. - Bardzo zależało mi na tym, by zdobyć jak najwięcej informacji na temat tak pięknej postaci, jaką był Julius Roger - dodał autor publikacji.
Na fakt, że J. Roger był człowiekiem wielkiego renesansu zwrócił w trakcie dyskusji uwagę senator RP Henryk Siedlaczek. - To był człowiek, który zajmował się nie tylko leczeniem. Była to postać światła, zajmująca się także wieloma innymi kwestiami, jak kulturą, folklorem, medycyną - nawet tą specjalistyczną, przemysłem, rolnictwem, łowiectwem czy architekturą. On wbił się bardzo mocno w historię tych terenów, ale nie tylko - podkreślił były dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana III Sobieskiego w Rudach.
Podczas spotkania zaznaczono także, że choć Roger był niemieckim lekarzem, to przede wszystkim był niezwykłym człowiekiem i to zwłaszcza w tych kategoriach należy o nim mówić. - Był człowiekiem wrażliwym, o wielkiej wiedzy i wielkim takcie, a nade wszystko - o wielkiej potrzebie szukania tego, co zwie się dzisiaj rozwojem i tworzeniem sytuacji takich, do których nadal każdy chce wracać - dodał Henryk Siedlaczek.
Popularyzacja postaci J. Rogera staje się coraz szersza, w związku z czym ma ona szansę na wyjście poza standardowe ramy jego twórczości. Jednym z pomysłów jest np. powołanie zespołu, który mógłby przyznawać nagrodę im. Juliusa Rogera czy to zespołom, czy indywidualnym artystom, wykonującym śląską muzykę tradycyjną, a także instytucjom, lekarzom czy samorządom, którzy wspierają i działają w duchu Rogera.
Prezentowany w Starym Opactwie tom jest pierwszym z pięciu, jakie ma zamiar opracować Grzegorz Płonka. - Pierwszy tom, oprócz wstępu i historycznych wprowadzeń, zawiera trzy działy pochodzące ze zbioru Rogera prezentujące pieśni wojackie, myśliwskie oraz pastersko-rolnicze. W kolejnych częściach będą m.in. rozdziały tłumaczone na język śląski przez Bogdana Kallusa, Grzegorza Kulika i Marcina Melona. Pojawią się także wątki historyczne, które mają przyciągnąć te osoby, które interesują się historią Śląska w okresie od 1740 do 1860 roku - wyjaśnia katowicki publicysta, który dla urozmaicenia spotkania wprowadził do dyskusji element muzyczny, wykonując wspólnie z gitarzystą Marcinem Wójcikiem utwory napisane przez Juliusa Rogera.
Wśród gości biorących udział w spotkaniu był wspomniany na wstępie śląski tłumacz Marcin Melon, którego zapytaliśmy o to, czy śląski to język czy może raczej gwara? - Definicja gwary mówi nam, że jest to mowa niewykształconego ludu wsi, w której literatura by nie powstała, więc myślę, że z tym pojęciem gwary staliśmy z boku jakiś czas temu - powiedział nasz rozmówca, dodając, że jedyne wątpliwości, z którymi mamy teraz do czynienia to to, czy jest to język, czy dialekt, ewentualnie etnolekt.
- Mówimy o etnolekcie, który został uznany przez Sejm i Senat RP jako język regionalny. Brakuje jedynie podpisu prezydenta, czego się prawdopodobnie nie doczekamy (rozmowa była prowadzona na dzień przed zawetowaniem ustawy przez prezydenta Karola Nawrockiego - dop. red.), ale prędzej czy później ten moment nastąpi, więc jest to zdecydowanie etnolekt, mający wszystkie cechy języka regionalnego, który tak czy inaczej tego statusu się doczeka - kończy Marcin Melon.
Tekst i zdjęcia: Bartosz Kozina
"Na kłopoty - mediacje". Uczennica z Budzisk wykonała pracę plastyczną w konkursie kuratoryjnym